LoGO

Nurkowanie w Chorwacji

 Amber-Divecenter

PSAI_logo

DAN logo

 

 

 

 

 

Podczas robienia porządków w starych dokumentach wpadła mi w ręce kartka z życzeniami świątecznymi. Na kopercie stempel z datą 19.12.1990r, Ilidża, Jugosławia. Minęło 18 lat, a ja wciąż pamiętam to miejsce i ludzi których tam poznaliśmy. Wtedy był to dla nas zupełnie inny świat, który nas zaczarował i te czary działają do dzisiaj. W 1995r. znowu tam pojechaliśmy, ale tym razem już do Chorwacji. Wszyscy nasi znajomi dziwnie na nas patrzyli i pukali się w czoło, dając nam do zrozumienia, że oszaleliśmy. I mieli rację. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Co roku odkrywaliśmy nowe miejsca i wciąż szukaliśmy tego jednego, na widok którego mocniej bije serce.
I znaleźliśmy.
To była Dalmacja środkowa, miejsce w którym słońce świeci na bezchmurnym niebie przez wiele dni w roku, a uśmiechnięci ludzie mówią Ci dzień dobry.
Rzadko można spotkać takie miejsce - czyste środowisko, oczyszczone przez wiatr powietrze , nietknięte skażeniem cywilizacyjnym morze oraz ciepły klimat.
Spośród wielu wysp oczarowała nas najbardziej zielona ze wszystkich, urokliwa wyspa Brač.
Dzięki swemu położeniu, lotniskiem międzynarodowym oraz wspaniałym połączeniem promowym z lądem i sąsiednimi wyspami, jest najlepiej skomunikowaną dalmatyńską wyspą.
Już samo płynięcie promem ze Splitu staje się przy okazji „przymusową” wycieczką. Przez 50 minut cieszymy oczy wspaniałymi widokami, a na zakończenie prawdziwy rodzynek – port w Supetarze. Kiedyś myślałam, że takie widoki są tylko na kolorowych pocztówkach. Błękit morza, białe domy z czerwonymi dachówkami, zieleń wyspy, palmy, stare kamieniczki, małe kawiarenki, kołyszące się łódki, a wszystko to skąpane w słońcu i rozgrzanym powietrzu, przepełnionym zapachem cyprysów, lawendy i rozmarynu.
Przepięknie położony na północnej stronie wyspy Supetar jest jej bramą wejściową. Niepowtarzalny widok masywu Biokowo Makarskiej Riviery, schodzącego majestatycznie do błękitnych wód Adriatyku na długo pozostaje w pamięci. I tutaj rysuje się przewaga wyspy nad stałym lądem, chmury ją często omijają zatrzymując się na górach.
W czasach rzymskich osiedle znajdowało się na półwyspie, gdzie teraz znajduje się cmentarz, na którym dominuje kopuła bizantyjskiego mauzoleum. Później miasto usadowiło się w zatoce Sveti Petar, od której otrzymało nazwę. Co roku w imieniny Piotra organizowana jest w Supetarze wielka feszta. Od rana w centrum miasta na rivie pieką się na rożnach jagnięta, a pod kapitanatem wielki wół. Święto rozpoczyna się wieczorem i trwa do rana. Prawdziwa uczta dla ducha i ciała.
Tutejsi ludzie są bardzo otwarci, bardzo chętnie zapraszają do domu, którego się nie zamyka i przy obowiązkowej szklaneczce wina czy kawie mile pogawędzą. Zazwyczaj na pożegnanie obdarują nas butelką własnego wyrobu wina, figami albo cytrynami prosto z drzewa lub oliwą, z której słynie cała wyspa.
Przy odrobinie szczęścia możemy spróbować prawdziwej dalmatyńskiej kuchni, która swoje smaki i aromaty zawdzięcza czystemu morzu, żyznej ekologicznej ziemi i słońcu.
Żeby zwiedzić wyspę najlepiej wypożyczyć skuter lub rower (tylko dla wytrwałych).
Dla wielu będzie to nie lada przeżycie ponieważ drogi są kręte i strome szczególnie gdy udajemy się w głąb wyspy lub na jej drugą stronę .
Jadąc na słynny ze swojej plaży Bol (z wydzieloną częścią dla golasów), obowiązkowo należy zatrzymać się na Vidowej Górze. Z najwyższego miejsca na wyspie (780m) zobaczymy charakterystyczny Zlaty Rat , liczne bračkie zatoki, północną stronę wyspy Hvar, półwysep Pelješač, Korčulę, Vis i Biśevo aż do Jabuka, a podczas bezchmurnych dni Monte Gargano na Półwyspie Apenińskim. Czasami można tu spotkać szaleńca z paralotnią.
Mówi się, że na wyspie Brač człowiek i kamień żyją i walczą od dawna. Wszechobecny kamień początkowo stwarza wrażenie ogólnego bałaganu, ale to tylko pozory. Zwiedzając wyspę wszędzie można zobaczyć wielkie kamienne kopce , które od niepamiętnych czasów układają pokolenia Braczan, oczyszczając w ten sposób swoją ziemię pod uprawę winorośli, mandarynek i zielonego złota-oliwek.
Z kamienia wybranego z ziemi od wieków z nadzwyczajną dokładnością układane są ogrodzenia i płoty, budowane pasterskie domki i owczarnie.
Charakteru wyspie nadają wpływy kultury śródziemnomorskiej, liczne zabytki antyku, okresu rzymskiego i wczesnego średniowiecza oraz romańskie dziedzictwo sakralne. Nie sposób wszystkiego opisać.
Pośród położonych wewnątrz wyspy miasteczek na uwagę zasługuje najstarsza osada na wyspie, miasteczko Škrip, pod którym znajdują się kamieniołomy skąd wydobywano czarny marmur. Rzeźbiono z niego kościelne meble wczesnochrześcijańskich bazylik w Dalmacji. Bloki i rzeźbione przedmioty były spuszczane rynną do portu w Splitskiej, gdzie w morzu do dzisiaj można zobaczyć monumentalne, obrobione kamienie, które podczas załadunku spadały do wody.
Wybrzeże, to kryjące bogatą historię stare miasteczka ukryte w malowniczych zatoczkach. Każde z nich ma inną wieżę kościelną, swoje małe przystanie, knajpki i kameralną plażę.
Koniecznie trzeba odwiedzić leżące nad głęboko wchodzącą w ląd zatoką, miasteczko Puciśće, z którego pochodzi słynny na całym świecie brački marmur. Wydobywany tu do dziś, użyty został do budowy Pałacu Doklecjana w Splicie, Białego Domu w Waszyngtonie, Parlamentu i budynków reprezentacyjnych w Wiedniu, Watykanu, Parlamentu w Budapeszcie, Katedry w Trogirze i Szybeniku. Wiele domów na wyspie wykończonych jest tym pięknym, bielejącym na słońcu kamieniem, co w połączeniu z zielenią palm, drzew mandarynkowych i pomarańczowych, fioletem bugenwilli, błękitem nieba i czerwonymi dachówkami sprawia niesamowite wrażenie. W Puciśće można zwiedzić jedyną w swoim rodzaju szkołę, gdzie od XII w powstają z marmuru prawdziwe arcydzieła. Co ciekawe do dziś ludzie jeżdżą tutaj na osiołkach, a widok muła też nie jest rzadkością.
Dla tych którzy lubią piesze wycieczki prawdziwym rarytasem jest Pustelnia Blaca- założony w 1551r klasztor Głagolitów, w którym obecnie znajduje się muzeum. Wybierając się tam koniecznie należy zaopatrzyć się w butelkę wody i wygodne obuwie, bo górska ścieżka która do niej prowadzi jest sporym wyzwaniem nawet dla wprawnych piechurów. W nagrodę czeka na nas szklaneczka klasztornego wina, którą najlepiej wg tutejszego zwyczaju rozcieńczyć wodą.
Są też takie miejsca o których nie przeczytamy w przewodnikach.
Niewiele osób, nawet wśród tutejszych mieszkańców, wie o położonych w głębi wyspy trzech pokaźnych rozmiarów sztucznych zbiornikach ze słodką wodą, w których pływają złote rybki, oraz potężnym, do dziś doskonale zachowanym moście, zbudowanym w 1898r. przez Franciszka Józefa I. I jeszcze jedna ciekawostka, nikt nie wie skąd się wzięła niezwykła, samotna skała w kształcie kołacza o wysokości ponad 11 metrów i 20 metrowym obwodzie. Zagadką są również odkryte w górach olbrzymie jaskinie zalane do głębokości 20m słodką wodą spotykającą się głębiej z wodą morską. Bardzo trudno dostępne, do dziś nie do końca zbadane, porównywane są przez niektórych do meksykańskich cenotów.
Cały Brač jest doskonale przystosowany do uprawiania sportów wodnych. Możliwości aktywnego wypoczynku zadowolą każdego. Można poszaleć na skuterach wodnych, szczególnie uwielbianym przez dzieci „bananie” czy tez ogromnych dmuchanych kołach, popływać na windsurfingu, nartach wodnych lub z cała rodziną popłynąć na rafting, Dla bardziej leniwych dostępny jest fish piknik czyli całodzienna wycieczka statkiem wzdłuż zatoczek , czy też wędkowanie. Można też najzwyczajniej w świecie nie robić nic. W końcu, w miejscu w którym rządzi sjesta można oddać się bezwstydnemu lenistwu bez narażania się na ogólne zgorszenie.
Dzięki wyjątkowej przejrzystości wody i bogactwu świata podwodnego, licznych jaskiń i grot, wraków i przepięknych pionowych ścian na szczególną uwagę zasługuje turystyka podwodna czyli nurkowanie, przyciągająca na wyspę coraz większą rzeszę zwolenników tego rodzaju wypoczynku.
Wypływając na nurkowanie mamy okazję obejrzeć wyspę od strony morza, jej malownicze zatoczki i małe porty oraz inne wyspy. Przy sprzyjającej pogodzie bardzo często pojawią się delfiny.
Mało kto wie o specyficznym charakterze wód otaczających wyspę. Jest to szlak migracji tuńczyka błękitnopłetwego.
Każdego roku w maju przypływa z Atlantyku, gdzie spędza zimę i przez Cieśninę Gibraltarską dostaje się na cieplejsze wody Morza Śródziemnego, by w czerwcu i lipcu odbyć tarło.
Wokół wyspy znajduje się kilka bardzo dobrze strzeżonych farm tuńczyków. Kiedy wracając z nurkowania przepływamy obok nich nie możemy przestać myśleć o tym, żeby choć raz zanurkować w tym miejscu i na własne oczy zobaczyć te tysiące olbrzymich drapieżników. Gdyby jeszcze udało nam się zobaczyć żywiącego się planktonem rekina długoszpara, który parę lat temu został tutaj sfilmowany. Marzenie.
Na pocieszenie można za to znaleźć się w środku kilkudziesięciu pływających w jaskini serioli, srebrnych zębatych pocisków, robiących na wszystkich spore wrażenie. Dokładając do tego podwodne góry, porośnięte gorgoniami pionowe ściany z żyjącymi w nich wąsatymi mieszkańcami i cudownie brzydkimi skorpenami, leżące w błękicie wraki oraz małe prześwietlone zatoczki z mnóstwem rybek, nagoskrzelnych ślimaków i ciekawskich ośmiornic , nie pozostaje już nic innego tylko zanurkować, otworzyć szeroko oczy i patrzeć.

Grażka